Umowa deweloperska – omówienie regulacji

Maj 30th, 2012

Stan określony ustawą z dnia 16.09.2011 r. o ochronie praw nabywcy

lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego

 

Ustawą z dnia 16.09.2011 r. o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego (ustawa), która weszła w życie w dniu 29.04.2012 r., do polskiego systemu prawnego wprowadzony został nowy rodzaj umów – tzw. umowa deweloperska.

Czy wprowadzenie nowych – trzeba to przyznać dosyć szczegółowych i skomplikowanych – regulacji coś w obrocie nieruchomościami mieszkalnymi zmieni, czas pokaże. Bez wątpienia ustawa narzuca szereg szczegółowych obowiązków na przedsiębiorców w rozumieniu art. 43[1] Kodeksu cywilnego, którzy w ramach prowadzonej działalności gospodarczej na podstawie umowy deweloperskiej zobowiązywać się będą do ustanowienia oraz przeniesienia prawa:

- odrębnej własności lokalu mieszkalnego,

- własności nieruchomości zabudowanej domem jednorodzinnym,

- użytkowania wieczystego nieruchomości gruntowej i własności domu jednorodzinnego na niej posadowionego stanowiącego odrębną nieruchomość (art. 1 w związku z art. 3 pt 1 ustawy)

na nabywcę będącego osobą fizyczną (art. 3 pt 4 ustawy).

Adresatami nowych regulacji nie są jednak wyłącznie deweloperzy, o których mowa powyżej. Ustawa wprowadzając cały szereg szczegółowych regulacji dotyczących procesu nabywania mieszkania / domu od dewelopera narzuca bowiem również na nabywcę szereg obciążeń. Czytając przepisy ustawy można mieć – mylne moim zdaniem – wrażenie, iż większość przepisów została napisana dla „polepszenia” statusu nabywcy. To teoria, praktyka jest taka, iż zaniechanie przez nabywcę określonych czynności – do których zgodnie z ustawą ów nabywca będzie uprawniony – skutkować będzie dla niego negatywnymi konsekwencjami (o czym wspomnę poniżej). Oprócz stron umowy deweloperskiej, ustawa nakłada również cały szereg nowych obowiązków na banki oraz notariuszy – jak się będą z tych obowiązków wywiązywać okaże się z czasem, zapewne jednak nie przyspieszy to realizacji inwestycji ani nie obniży jej kosztów.

Zgodnie z treścią art. 22 ust. 1 ustawy, umowa deweloperska zawierana być musi w formie aktu notarialnego i powinna w szczególności (czyli co najmniej) zawierać:

1)  określenie stron, miejsca i daty podpisania umowy deweloperskiej;

2)  cenę nabycia;

3)  informację o nieruchomości, na której przeprowadzone ma być przedsięwzięcie deweloperskie obejmującą informację o powierzchni działki, stanie prawnym nieruchomości, w szczególności oznaczenie właściciela lub użytkownika wieczystego, istniejących na niej obciążeniach hipotecznych i służebnościach;

4)  określenie położenia oraz istotnych cech domu jednorodzinnego, będącego przedmiotem umowy deweloperskiej, lub budynku, w którym ma znajdować się lokal mieszkalny będący przedmiotem tej umowy;

5)  określenie usytuowania lokalu mieszkalnego w budynku;

6)  określenie powierzchni i układu pomieszczeń oraz zakresu i standardu prac wykończeniowych, do których wykonania zobowiązuje się deweloper;

7)  termin przeniesienia na nabywcę prawa;

8)  wysokość i terminy lub warunki spełniania świadczeń pieniężnych przez nabywcę na rzecz dewelopera;

9)  informacje dotyczące:

a)  mieszkaniowego rachunku powierniczego, a w szczególności numer rachunku, zasady dysponowania środkami pieniężnymi zgromadzonymi na rachunku oraz informację o kosztach prowadzenia rachunku,

b)  gwarancji bankowej, a w szczególności nazwę banku, gwarantowaną kwotę oraz termin obowiązywania gwarancji albo

c)  gwarancji ubezpieczeniowej, a w szczególności nazwę ubezpieczyciela, gwarantowaną kwotę oraz termin obowiązywania gwarancji;

10)  numer pozwolenia na budowę oraz oznaczenie organu, który je wydał oraz informację czy jest ostateczne lub czy jest zaskarżone;

11)  termin rozpoczęcia i zakończenia prac budowlanych danego przedsięwzięcia deweloperskiego;

12)  określenie warunków odstąpienia od umowy deweloperskiej, o których mowa w art. 29 ustawy, a także warunków zwrotu środków pieniężnych wpłaconych przez nabywcę w razie skorzystania z tego prawa;

13)  określenie wysokości odsetek i kar umownych dla stron umowy deweloperskiej;

14)  wskazanie sposobu pomiaru powierzchni lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego;

15)  oświadczenie nabywcy o odbiorze prospektu informacyjnego wraz z załącznikami i zapoznaniu się przez nabywcę z ich treścią, w tym poinformowaniu nabywcy przez dewelopera o możliwości zapoznania się z dokumentami, o których mowa w art. 21 ustawy, tj.:

a) aktualnym stanem księgi wieczystej prowadzonej dla nieruchomości;

b) kopią aktualnego odpisu z Krajowego Rejestru Sądowego, jeśli podmiot podlega wpisowi do Krajowego Rejestru Sądowego lub aktualnym zaświadczeniem o wpisie do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej;

c) kopią pozwolenia na budowę;

d)  sprawozdaniem finansowym dewelopera za ostatnie dwa lata, a w przypadku realizacji inwestycji przez spółkę celową – sprawozdaniem spółki dominującej;

e) projektem architektoniczno-budowlanym.

16)  termin i sposób zawiadomienia nabywcy o odbiorze lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego;

17)  informację o zgodzie banku na bezobciążeniowe wyodrębnienie lokalu mieszkalnego i przeniesienie jego własności po wpłacie pełnej ceny przez nabywcę, jeżeli takie obciążenie istnieje;

18)  zobowiązanie dewelopera do wybudowania budynku, wyodrębnienia lokalu mieszkalnego i przeniesienia prawa własności tego lokalu oraz praw niezbędnych do korzystania z lokalu na nabywcę, albo przeniesienia na nabywcę własności nieruchomości wraz z domem jednorodzinnym lub użytkowania wieczystego nieruchomości gruntowej i własności domu jednorodzinnego stanowiącego odrębną nieruchomość lub przeniesienia ułamkowej części własności nieruchomości wraz z prawem do wyłącznego korzystania z części nieruchomości służącej zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych.

Jest tego „trochę”. Kto jednak myśli, że stosunek prawny określony umową deweloperską jest już wyczerpująco opisany jest w błędzie.

Aby bowiem można było twierdzić, iż znane są nam wszystkie aspekty tej umowy należałoby się jeszcze dokładnie zapoznać z treścią umów jakie deweloper obowiązany jest zawrzeć w sprawie mieszkaniowego rachunku powierniczego oraz w sprawie gwarancji bankowej / ubezpieczeniowej.

Swoją drogą pamiętając o tym, iż gros inwestycji mieszkaniowych w Polsce (podobnie jak i na świecie) finansowanych jest długiem, ciekaw jestem jak poszczególne instytucje kredytowe dostosują swoje warunki kredytowe do ukształtowanej przez powyższą ustawę sytuację prawnej. Należy bowiem pamiętać, iż oprócz umowy deweloperskiej większość nabywców mieszkań / domów będzie jeszcze zmuszona zawrzeć umowę kredytową z bankiem, niekoniecznie tym samym z którym deweloper podpisze umowę mieszkaniowego rachunku powierniczego.

Swoją drogą jednak, konstrukcja prawna przyjęta przez ustawodawcę dla umowy deweloperskiej – moim zdaniem – narzuci firmom budowlanym i ich klientom de facto obowiązek korzystania z usług jednego banku. Trudno mi sobie bowiem wyobrazić by daną inwestycję budowlaną finansował deweloperowi inny bank niż ten, który będzie miał z nim podpisaną umowę mieszkaniowego rachunku powierniczego. Do takiego wniosku skłania mnie chociażby fakt, iż ustawodawca – na wypadek upadłości dewelopera – wyodrębnił w masie upadłości osobną część, na którą składają się środki zgromadzone na mieszkaniowych rachunkach powierniczych, prawo własności lub prawo użytkowania wieczystego nieruchomości, na której realizowane jest przedsięwzięcie deweloperskie oraz dopłaty wnoszone przez nabywców, z której to części zaspokajani są w pierwszej kolejności nabywcy lokali mieszkalnych lub domów jednorodzinnych, objętych tym przedsięwzięciem – art. 425[2] ustawy 28.02.2003 r. prawo upadłościowe i naprawcze (t.jedn. Dz. U. 2009 Nr 175 poz. 1361 z pozn. zm.).

W tym kontekście zresztą za bardzo interesujący jurydycznie uważam stosunek dodanych do ustawy prawo upadłościowe i naprawcze przepisów art. 425[1] – 425[5] do przepisu np. art. 336 tej ustawy. Może się przecież zdarzyć tak – i zasadniczo się przecież tak się dzieje – że nieruchomość na której jest realizowane przedsięwzięcie deweloperskie jest obciążona hipoteką tytułem zabezpieczenia kredytu bankowego na realizację tego przedsięwzięcia. Czy w takiej sytuacji to nabywcy będą zaspokajać swoje roszczenia jako pierwsi z tej nieruchomości pomimo, iż ich roszczenia będą późniejsze czy jednak to instytucja kredytowa najpierw zaspokoi swoje roszczenie a dopiero z tego co zostanie będą się zaspokajać nabywcy?

Drugi ciekawy problem to pytanie jak się będą mieć w/w przepisy do regulacji wynikającej z treści przepisu art. 9 ustawy z dnia 6.12.1996 r. o zastawie rejestrowym i rejestrze zastawów (t. jedn. Dz. U. 2009 r. Nr 67 poz. 569)? Zdarzyć się przecież może i tak, że materiały użyte do budowy budynku objętego przedsięwzięciem budowlanym obciążone będą zastawem rejestrowym a w takiej sytuacji, uprawnionemu z zastawu przysługuje prawo do żądania ustanowienia na takiej nieruchomości hipoteki do wysokości wartości rzeczy przyłączonej.

Widać wyraźnie z tych przepisów, iż ryzyko utraty środków przez instytucję finansującą nie zmaleje – co moim zdaniem – będzie je skłaniać do tego aby minimalizując je dążyć do objęcia kontrolą całego procesu inwestycyjnego związanego z realizacją danego przedsięwzięcia deweloperskiego. O ile „duży deweloperzy” będą posiadać zdolność negocjowania warunków z bankami, o tyle mali deweloperzy mogą zostać „postawieni pod ścianą”. Nie wolno zapominać przy tym, iż bank zarabia na każdej czynności bankowej, im większą więc część inwestycji „zagarnie” dla siebie tym osiągnie wyższy zysk na niej.

Tym samym, może się również okazać, iż ta sama instytucja kredytowa będzie wstanie zaoferować nabywcom najbardziej korzystne warunki finansowania zakupu mieszkania / domu. Życie zapewne pokaże jak będzie, choć przepisy ustawy moim zdaniem do tego skłaniają.

Wracając do umowy deweloperskiej ustawodawca w swej „mądrości” dopuścił cały katalog sytuacji, w których może dojść do zerwania umowy deweloperskiej w drodze odstąpienia od umowy. Zgodnie z treścią art. 29 ust. 1 ustawy, nabywca będzie uprawniony do odstąpienia od umowy deweloperskiej:

a)    w terminie 30 dni od daty jej zawarcia gdy:

- ta umowa nie dybie zawierać wszystkich elementów, o których mowa w art. 22 ustawy (omówionych powyżej);

- informacje zawarte w umowie deweloperskiej nie będą zgodne z informacjami zawartymi w prospekcie informacyjnym lub w załącznikach, za wyjątkiem zmian, o których mowa w art. 22 ust. 2 ustawy;

- deweloper nie doręczy nabywcy zgodnie z art. 18 i art. 19 prospektu informacyjnego wraz z załącznikami;

- informacje zawarte w prospekcie informacyjnym lub w załącznikach, na podstawie których zawarto umowę deweloperską, są niezgodne ze stanem faktycznym i prawnym w dniu podpisania umowy deweloperskiej;

- prospekt informacyjny, na podstawie którego zawarto umowę deweloperską, nie zawiera informacji określonych we wzorze prospektu informacyjnego stanowiącego załącznik do ustawy;

b)    po wyznaczeniu dodatkowego 120-dniowego terminu, w przypadku nieprzeniesienia na nabywcę prawa, o którym mowa w art. 1, w terminie określonym w umowie deweloperskiej.

Uprawnienie do odstąpienia od umowy deweloperskiej zostało również przyznane deweloperowi, a to w sytuacjach gdy nabywca:

- nabywca niespełna świadczenia pieniężnego w terminie lub wysokości określonej w umowie deweloperskiej, mimo wezwania nabywcy w formie pisemnej do uiszczenia zaległych kwot w terminie 30 dni od dnia doręczenia wezwania, chyba że niespełnienie przez nabywcę świadczenia pieniężnego jest spowodowane działaniem siły wyższej,

- niestania się do odbioru lokalu mieszkalnego albo domu jednorodzinnego lub podpisania aktu notarialnego przenoszącego na nabywcę prawo, o którym mowa w art. 1 ustawy, pomimo dwukrotnego doręczenia wezwania w formie pisemnej w odstępie co najmniej 60 dni, chyba że niestawienie się nabywcy jest spowodowane działaniem siły wyższej.

Ustawodawca dopuścił również możliwość rozwiązania umowy deweloperskiej w „inny sposób” zastrzegając jednocześnie, iż w takim przypadku strony tej umowy przedstawią zgodne oświadczenia woli o sposobie podziału środków pieniężnych zgromadzonych przez nabywcę na mieszkaniowym rachunku powierniczym. „Konia z rzędem” temu kto zmusi skonfliktowane strony do złożenia takiego „zgodnego oświadczenia”. Nie zapominajmy bowiem, iż umowa może zostać najzwyczajniej w świecie zerwana bo strony w trakcie jej realizacji wejdą w konflikt. Z drugiej strony nawet jeśli jedna z jej stron będzie chcieć skorzystać z uprawnień wynikających z prawa do odstąpieni zapewne druga strona – mając w perspektywie poniesienie wymiernych strat finansowych – będzie oponować. Pól do sporów sądowych przedmiotowa ustawa wręcz mnoży. Czytając ją odnoszę wrażenie że założono w niej, iż należy ubezwłasnowolnić strony tego kontraktu regulując drobiazgowo każdą niemalże kwestię. Wszelkie odstępstwa lub interpretację jej zapisów (powiedzmy sobie jasno że niezbyt „jasnych”) tymczasem mogą pociągać za sobą bardzo daleko idące konsekwencje i prawne i finansowe.

Należałoby się również spodziewać, iż deweloperzy w celu ograniczenia uciążliwości wynikających ze stosowania powyższej ustawy będą szukać sposobów aby ją ominąć. Wydaje się bowiem, iż wcale nie będzie to takie trudne, wystarczy pamiętać iż ustawa ma zastosowania wyłącznie do odrębnej własności lokali i domów zbywanych na rzecz osób fizycznych (ustawodawca zapomniał jednak dookreślić – co mu się czasem zdarza – że osoby fizyczne mogą prowadzić działalność gospodarczą). Tym samym sprzedaż lokali i domów kwalifikowanych jako spółdzielcze prawo do lokalu mieszkalnego i spółdzielcze prawo do domu jednorodzinnego nie jest objęte ustawą. Podobnie będzie jeśli deweloper zbędzie – np. swojej spółce „córce”, z którą rozlicza się w ramach grupy kapitałowej – wszystkie mieszkania i dopiero ta ostatnia zaoferuje je na rynku nabywcom. Co prawda pozostaje tutaj jeszcze sporo kwestii podatkowych i formalnych do opracowania ale ta droga wydaje się być możliwą do realizacji.

Podsumowując należy stwierdzić, iż przedmiotowa ustawa to krok w dobrym kierunku choć szczegółowa analiza jej zapisów skłania do wniosku, iż zapewne powodować będzie ona szereg poważnych wątpliwości interpretacyjnych i wywoływać liczne spory sądowe. Aby ich uniknąć, nabywca poczynając od zapoznania się z ofertą (prospektem informacyjnym i innymi dokumentami) aż do daty podpisania umowy przenoszącej własność nabywanego mieszkania / domu powinien sobie zapewnić kompleksowe doradztwo prawne, finansowe oraz inżynieryjne.

 

 

Autor: Grzegorz Janas

 

Sprzeciw od nakazu zapłaty w EPU

Maj 29th, 2012

Wzór sprzeciwu od nakazu zapłaty wydanego przez e-Sąd

Począwszy od 1.01.2010 r. rozpoczął w Sądzie Rejonowym w Lublinie (aktualnie Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie) pracę odrębny wydział cywilny, do rozpoznawania pozwów wnoszonych elektronicznie. Elektroniczne postępowanie upominawcze regulowane jest przepisami art. 505[28]. – 505[37]. Kodeksu postępowania cywilnego (kpc) dodanymi ustawą z dnia 9.01.2009 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. nr 26, poz. 156).

W zamierzeniu twórców tych przepisów umożliwienie dochodzenia wierzytelności pieniężnych na drodze postępowania prowadzonego elektronicznie miało znacząco uprościć i przyspieszyć proces sądowego dochodzenia takich należności, obniżyć jego koszty, skrócić czas oczekiwania na wydanie nakazu, odciążyć sądy od rozpatrywania spraw, w których stan faktyczny nie jest skomplikowany i nie wymaga przeprowadzenia postępowania dowodowego.

2 lata działalności e-Sądu i ponad 2 miliony załatwionych spraw, to z jednej strony świadectwo sukcesu tego pomysłu, z drugiej jednak strony wiadomo, iż znacząca cześć spraw która do niego trafiła, to sprawy które do „normalnego” sądu nigdy by nie zostały wysłane. Nasuwa się pytanie dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź zawierają przepisy regulujące to postępowanie, które wręcz zachęcają do składania pozwów w bardzo wątpliwych sprawach. Fakt, iż sądom powszechnym dzięki działalności e-Sądu wcale nie ubyło spraw, a wręcz wobec coraz powszechnej składanych sprzeciwów od nakazu zapłaty w elektronicznym postępowaniu upominawczym spraw przybyło, świadczy samo za siebie.

Zgodnie z obowiązującymi regulacjami dotyczącymi tzw. EPU:

1.         e-Sąd wydając nakaz zapłaty w elektronicznym postępowaniu upominawczym opiera się wyłącznie na twierdzeniach wierzyciela zawartych w pozwie; sąd nie weryfikuje prawdziwości tych twierdzeń ani zgłoszonych dowodów – art. 505[32]. kpc;

2.         w elektronicznym postępowaniu upominawczym – w przeciwieństwie do „normalnego” postępowania upominawczego – przed sądem rejonowym (e-Sądem) dochodzić można nie tylko drobnych wierzytelności ale również wierzytelności opiewających na wielomilionowe kwoty (e-Sąd jest właściwy rzeczowo bez względu na wartość przedmiotu sporu);

3.         wnosząc pozew w elektronicznym postępowaniu upominawczym ponosi się również niższe niż „normalnie” opłaty sądowe – stosownie do treści art. 19 ust. 2 pkt. 2 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (t.jedn. Dz. U. 2010, Nr 90, poz. 594 z pozn. zm.) – opłata od pozwu w tym postępowaniu wynosi czwartą cześć opłaty obliczonej zgodnie z treścią art. 13 ust. 1 powyższej ustawy.

Mając na uwadze powyższe, nietrudno odgadnąć dlaczego właśnie przed e-Sąd wytaczane są powództwa przez różne firmy windykacyjne dochodzące „wszelkiej maści” rzekomych należności pamiętających nawet pierwsze lata transformacji ustrojowej. Zachęty w postaci niższych opłat, opieranie orzeczenia wyłącznie na twierdzeniach powoda zawartych w pozwie oraz brak górnej granicy dochodzonej należności, na które to czynniki dodatkowo nakłada się znikoma świadomość prawna społeczeństwa sprawiają, iż opłacalność tej drogi dochodzenia należności jest bardzo wysoka. Sąd co prawda może odmówić wydania nakazu zapłaty w przypadku gdy przedstawiony przez powoda materiał wzbudzi jego wątpliwości ale jak można oczekiwać że sąd takich wątpliwości nabierze, skoro powód ma obowiązek „posiadane przez siebie dowody” jedynie opisać? W elektronicznym postępowaniu upominawczym bowiem, pozew zawierać musi wyłącznie przytoczenie dowodów na poparcie opisanych w jego uzasadnieniu okoliczności. Do pozwu nie dołącza się załączników (nawet skanów) oraz nie dołącza się odpisu pełnomocnictwa procesowego, jeśli strona zastępowana ma być przez pełnomocnika procesowego – art. 126 § 3[1] kpc.

Nie trudno wyobrazić sobie sytuację, w której nakaz zapłaty zostanie przez e-Sąd wydany w sprawie, w której rzekomy dłużnik / pozwany swoją należność dawno uregulował lub nawet sytuację, w której taka wierzytelność w ogóle nie istnieje. Kto z nas magazynuje latami potwierdzenia wpłat np. za faktury z firm telekomunikacyjnych, czy dowody uiszczenia należności OC auta, którego się już dawno pozbył? Tymczasem właśnie pozwy w takich sprawach to wcale nie odosobnione przypadki. Właśnie w celu umożliwienia obrony swoich praw w takich sprawach udostępniliśmy za darmo wzór sprzeciwu od nakazu zapłaty w elektronicznym postępowaniu upominawczym, który po wypełnieniu można wykorzystać.

Dodatkowym „ułatwieniem” – co warto podkreślić w kraju, w którym szerokopasmowy dostęp do Internetu ma mniej niż 20% populacji – jest fakt, iż pozwany w trakcie całego postępowania „ma pełny wgląd do akt postępowania realizowany w systemie informatycznym za pośrednictwem ogólnodostępnych sieci informatycznych z możliwością wydruku przeglądanych dokumentów”. Gwarancją swobodnego dostępu do akt sprawy – w których tak naprawdę można dopiero dokonać identyfikacji wierzytelności, szczególnie jeśli jest ona dochodzona przez firmę windykacyjną – jest możliwość wglądu do nich „za pośrednictwem ogólnodostępnych sieci informatycznych” po wprowadzeniu 20-cyfrowego kodu weryfikacyjnego. Znam osobiście co najmniej kilkanaście przypadków, gdy osoby w bardzo podeszłym wieku zostały najnormalniej w świecie oszukane przez różnych naciągaczy, którzy za horrendalne pieniądze wcisnęli im a to „super-drzwi” a to garnki, które mają wytrzymać 100 i więcej lat. Często zdarza się, że to do takich „dłużników” trafiają nakazy zapłaty wydane przez e-Sąd. Czy faktycznie obywatelom już może mniej zaradnym życiowo, często chorym dla których pismo z sądu nakazujące zapłatę wierzytelności opisanej przez powoda w nieznanym im pozwie, do którego dostęp mogą zrealizować „za pośrednictwem ogólnodostępnych sieci informatycznych” zapewniono należyte gwarancje procesowe?

Jeżeli jednak spojrzeć na statystki e-Sądu – 2 miliony załatwionych spraw i tylko 3% złożonych sprzeciwów – widać jak na dłoni jak opłacalny jest to interes. Wysyp firm windykacyjnych na GPW i pokazywane przez nie doskonałe wyniki finansowe świadczą same za siebie. Nie trudno w internecie znaleźć oficjalne wypowiedzi przedstawicieli takich firm, którzy jasną stwierdzają, iż „liczą na to, iż osoby które dostaną nakaz zapłaty [z e-Sądu] nie będą się uchylać od spłaty długu”.

Moim zdaniem – w każdym przypadku, gdy nie jesteśmy przekonani, iż dochodzona wierzytelność jest zasadna – powinniśmy od nakazu zapłaty w elektronicznym postępowaniu upominawczym się odwołać składając sprzeciw .

Należy jednak bezwzględnie pamiętać, iż po otrzymaniu nakazu zapłaty wydanego w elektronicznym postępowaniu upominawczym na wniesienie ewentualnego sprzeciwu od nakazu zapłaty w elektronicznym postępowaniu upominawczym pozwany ma jedynie 14 dni, od dat odbioru korespondencji z e-Sądu (art. 502. § 1  kpc). Brak reakcji na doręczony sprzeciw lub unikanie odbioru pisma sądowego zawierającego sprzeciw w niczym pozwanemu nie pomoże. Po uprawomocnieniu się nakazu zapłaty i nadaniu mu klauzuli wykonalności wierzyciel może przystąpić do komorniczej egzekucji dochodzonej wierzytelności. Na tym etapie postępowania obrona oczywiście jest jeszcze możliwa ale znacząco utrudniona.

Tymczasem skuteczne wniesienie sprzeciwu od nakazu zapłaty w elektronicznym postępowaniu upominawczym, którego wzór  udostępniliśmy pod powyższym linkiem powoduje, iż nakaz zapłaty traci stosownie do art. 505[36]. § 1  kpc moc i e-Sąd przekazuje sprawę do dalszego rozpoznania przez sąd właściwości ogólnej. Sprzeciw od nakazu zapłaty w elektronicznym postępowaniu upominawczym pozwany (dłużnik) może wnieść pisemnie jak również w formie elektronicznej (w takim jednak przypadku, dalsza korespondencja z e-Sądem odbywać się będzie wyłącznie w drodze elektronicznej). Sąd właściwości ogólnej, po wcześniejszym uzupełnieniu przez powoda pozwu, wezwie pozwanego do uzupełnienia sprzeciwu od nakazu zapłaty w elektronicznym postępowaniu upominawczym w sposób odpowiedni do postępowania w jakim sprawa będzie dalej rozpoznawana. Może się również okazać, iż sprawa po skutecznym wniesieniu sprzeciwu przez pozwanego, wobec nie usunięcia przez powoda braków pozwu zostanie umorzona – art. 505[37]. § 1  kpc.

Składając sprzeciw należy jednak pamiętać, że co prawda nie jest on obwarowany szczególnymi formalnościami, winien jednak odpowiadać podstawowym wymogom stawianym pismom kierowanym do sądu. Sprzeciw od nakazu zapłaty w EPU powinien tym samym zawierać:

oznaczenie sądu, do którego jest skierowany (aktualnie Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie),

- oznaczenie stron, ich przedstawicieli ustawowych i pełnomocników;

- wskazanie sygnatury sprawy, której dotyczy sprzeciw,

- oznaczenie rodzaju pisma;

- jego osnowę lub oświadczenia na poparcie przytoczonych okoliczności (w tym zarzuty);

- czytelny podpis strony albo jej przedstawiciela ustawowego lub pełnomocnika.

Oczywiście można również skorzystać ze sprawdzonego wzorca.